Na linii produkcyjnej sprawy toczą się znacznie szybciej i klarowniej niż w pracowni malarskiej bądź w gabinecie poety. W tej pierwszej wszystko jest proste, dokręcone i błyszczące, a w drugiej, efekt jest zachwycający, wzruszający, ale droga do niego zwykle nieprzewidywalna, wynikająca z serca, głębokich przeżyć, natchnień i doświadczeń samego artysty. Czym dla mnie jest przywództwo? Czy przypomina bardziej produkcję, czy sztukę?

W Biblii w Liście do Efezjan czytamy takie słowa: „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili”.

Słowo „dzieło” użyte w tym fragmencie bywa również tłumaczone jako „arcydzieło”. Człowiek został ukształtowany przez Boga w unikatowy sposób, jest prawdziwym dziełem sztuki. Każdy z nas jest wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, drogocenny… Wierząc i bazując na tych słowach, wnioskuję, że przywództwo to proces, który nie polega na rządzeniu i wystawianiu swojej osoby w świetle reflektorów, ale na współpracy ze Stwórcą w celu służenia innym ludziom, aby mogli osiągnąć pełnię swojego przeznaczenia, wykorzystując swoje talenty, możliwości, potencjał, unikatową osobowość i pełnić z radością zadania, które przygotował dla nich Bóg. I w ten sposób osiągnąć spełnienie i zadowolenie w życiu.

Dużo prostsza w tym kontekście jest linia produkcyjna, zarządzanie, wydawanie poleceń, kierowanie, spodziewanie się spektakularnych efektów oraz promowanie swojej osoby. Takiemu procesowi często towarzyszy kontrola i przewidywalność.

Czymś zupełnie odmiennym jest wspieranie innych w dążeniu do tego, by odzwierciedlali Stwórcę, bo właśnie na Jego obraz i podobieństwo zostali stworzeni. Proces ten jest o tyle utrudniony, że każdy z nas został obdarzony wolną wolą, która okazuje się dla nas wielkim darem, ale zarazem niezwykle komplikuje nam życie. Niejednokrotnie dokonujemy przecież wyborów, które zamiast spełnienia przynoszą nam zniszczenie.

Dlatego w procesie przewodzenia trudno przewidzieć efekty i zwycięstwa, nawet przy zastosowaniu odpowiednich metod, technik i narzędzi.

Niedawno przeczytałam takie słowa: „Nie zawsze chodzi o zwycięstwo i efekty, ale zawsze chodzi o miłość. A w miłości nic nigdy nie jest stracone, bo Miłość ciągle daje nam nową szansę” . Słowa te napawają nadzieją zarówno przywódców, kiedy popełniają błędy, 1 przewodząc innym, jak i dają wiarę i nadzieję tym, którym przewodzą.

Tak więc najpewniejszym narzędziem, ale również wypełnieniem całego procesu przywództwa jest miłość i szukanie dobra drugiego człowieka szanowanie jego wolnej woli, przy jednoczesnym wskazywaniu celu i stawianiu wymagań, które mają ułatwić jego osiągnięcie.

Chwila radości, spełnienia i satysfakcji w przypadku artysty następuje, gdy ten ukończył swój obraz bądź napisał poemat. U przywódcy – gdy widzi ludzi, którym poświęcił część swojego życia, a którzy dokonują wielkich rzeczy i zmieniają rzeczywistość wokół siebie.

H. Baker, „Oddani bez granic”

Dodaj komentarz